2012/12/14

Ewa Chodakowska - warto?

Nadchodzę po długiej nieobecności.
Tytuł nieprzypadkowy.

Biedna niegdyś fit Anna wpadła w sidła Ewy Chodakowskiej. Przeczytałam o niej kilka miesięcy temu na którymś z blogów, ale nie podjęłam wyzwania (pomimo jakże kuszącego zdjęcia typu "after").
Potem jednak, podążając za zdrowym trybem życia rozpoczęłam ćwiczenia, dokładnie 25.10.2012 r. Po obejrzeniu jakże obiecujących zdjęć na fanpage'u Ewy stwierdziłam, że efekty 3miesięcznej pracy osiągnę w miesiąc (przy codziennych treningach i jakże zdrowej diecie). Biedna Ania, była w błędzie. Może to kwestia tego, że nie mam nadwagi, stąd trudniej jest mi schudnąć.
Rozpoczęłam z darmowym programem ze strony ewachodakowska.pl
Po miesiącu ćwiczeń z lekkim niezadowoleniem zmierzyłam się (Ewa zaleca wyrzucenie wagi - dla mnie jest to niemożliwe). Centymetry stały w miejscu. Z wagi spadł bodajże niecały kilogram (na samym początku ćwiczeń się nie zważyłam). Jedyny "efekt" przejawiał się w sile i wzrastającej kondycji, bez problem wykonywałam wszystkie ćwiczenia. Nadszedł czas na upgrade - obciążniki 0,5 kg. Po kilku następnych tygodniach zero spektakularnych rezultatów. Właśnie minął 7 tydzień ćwiczeń.
Na samym początku próbowałam z Turbo, jednak mnie pokonało, później się polepszyło, lecz wolałam ćwiczyć z pamięci z programem. Niestety do tej pory nie wykonałam T w całości, jest to mój target na najbliższe tygodnie.
Kilka dni temu zaczęłam Trening z gwiazdami (praktycznie bez ostatniej części), jest on dosyć prosty w porównaniu z Turbo czy nawet darmowym programem. Chyba jednak za lajtowy.
Tymczasem zamierzam zrobić eksperyment z odstawieniem ćwiczeń na tydzień i przejściem na dietę niskokaloryczną, co w obecnej chwili było niemożliwe przy codziennych ćwiczeniach. Kolejny to postawienie głównie na trening cardio - wielki comeback na bieżnię.
O efektach i przemyśleniach będę informowała na bieżąco;)

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. porównując z innymi blogerkami i ich jadłospisami jem wręcz "normalnie"

      Usuń