2013/04/11

Review: Fitness

Po niemal miesiącu chodzenia na siłownię postanowiłam podsumować kilka zajęć, które miałam okazję wypróbować (czyt. w niektórych przypadkach odkryć na nowo)

Niestety moja "siłownia", która jest stricte klubem fitness właśnie zabrała mi bieżnię na rzecz drugiej sali - fail.
Dlatego nadal nie mogę przetestować jak samo bieganie wpłynie na moją sylwetkę (dlatego z utęsknieniem czekam aż karnet się skoczy, a ja przeniosę się na pro obiekt).

Wracając do tematu. Zaczęłam swoją przygodę z owym klubem od zajęć "Płaski brzuch", bo tylko na te były jeszcze miejsca. Powiedziałam Pani w recepcji, że szukam większych wrażeń i czy te zajęcia nie są przypadkiem za lajtowe, na co dostałam odpowiedź, że są (cytuję) intensywne. Z krzywą miną przytaknęłam, ponieważ brzuch nigdy nie był moim problemem.
No i stało się.

PŁASKI BRZUCH: plan zajęć rozgrzewka w stylu step touch, step out (jeśli jesteś fitness laikiem - tak, to zwykłe tuptanie noga do nogi przypominające tańce solo na weselu) bla bla NUDA. Ale ok, chcieli chociaż podnieść tętno, doceniam starania.potem hantelki, babskie, małe i słodkie jak szczeniaczki, 1 kg.
Do jednej ręki 2 i przechylanie ciała na boki (że niby spali boczki). Nie rozumiałam genezy, ale robiłam.
Po jakichś 15 minutach przejście na matę. Chciałabym pamiętać ile brzuszków zrobiłam to była życiówka.
Wariacji na ich temat nie było końca. Jestem raczej zwolenniczką ćwiczeń izometrycznych (ogólnorozwojowych), które także angażują brzuch, a nie ćwiczenie typowo na tę partię.

Większość Pań na sali borykała się z dość dużym otłuszczeniem narządów wewnętrznych, zamiast wysłać je na aeroby oni mówią im, żeby poszły na brzuszki. Kilka dziewczyn było ewidentnie spragnionych seściopaka, tego też nie dostaniecie.
Podsumowanie po lewej. Totalnie nieopłacalne.


TBC: nie dla panienek
miałam styczność, za dawnych czasów. To zajęcia, które nie mogą się znudzić, możemy używać sztang, gum, hantli, stepu, wszystkiego. Podobały mi się ćwiczenia na ramiona, triceps i biceps: ponad połowa sali nie potrafiła podnieść hantli. W końcu! Było intensywnie, step, na każdej nodzę po 1kg + hantle. Wybaczam serie ~500 brzuszków. Wyszłam zadowolona.

BPU: Brzuch pośladki uda. 
Wzruszająca historia 80% Polek, które płaczą w przymierzalniach. to dla was. Jak nie masz mięśni, zapomnij o tym. Pozycja pompki (znana wszystkim z Chodakowskiej), talerzyki (tak te papierowe jak się kiedyś brało na kinder party) pod stopy i wielki bieg na podłodze. Toć to była rzeź. A ja po pierwsze mam mięśnie, po drugie robiłam gorsze rzeczy. Dużo squatów z obciążeniem na nogach, musiałam je zdjąć w pewnym momencie, ale mogło to być podyktowane codziennym treningiem i nagłymi zakwasami (których nota bene nie miałam od 3 miesięcy)
Czy mogę polecić? Ćwiczenia głównie siłowe (wiadomo, że to nie aeroby, chodzi mi o faktyczne obicążenie, które jest bardzo odczuwalne), czasem trudne do wykonania, ale chyba warte męczarni.

STEP: schodek, a jak cieszy
Jako niedoszła tancerka, była zumboholiczka uwielbiam coś, co pozwala mi zapomnieć, że w danej chwili trenuję. Nie masz koordynacji ruchowej, nie masz pamięci do choreografii - nie idź. Chyba, że chcesz wykonywać basic steps only. Zdolność odtworzenia zaawansowanej choreografii sprawiało wielką frajdę, nie męczyłam się, a pot lał się strumieniami. Faworyt. Idealne zamiast biegania.

Pozycja drzewa via joga.krakow.pl


STRETCHING Z ELEMENTAMI YOGI: drzewo + zdechły król = zdechły tyłek.
Nigdy nie byłam pasjonatką statycznego treningu. Wolę czuć po treningu, że moje ciało wykonało wielki wysiłek.


Jak wiemy stretching/roZciąganie to bardzo istotna część treningu - o której często się zapomina, nawet w klubach fitness (sic!) lub poświęca się jej zbyt mało czasu, ale o tym w jednym z kolejnych postów;)


Dlatego chciałam zobaczyć jak wygląda godzina samego rozciągania. Co do elementów yogi. Tak się składa, że miałam styczność z pilatesem i body art.
Yoga wydawała się być czymś podobnym, więc stwierdziłam, że jestem idealna kandydatką.

A zajęcia? Cóż, to była godzinna yoga, nie stretching.
Pozycja na załączonym obrazku była dla mnie wykonalna tylko na jedną stronę. Nigdy nie cierpiałam na brak równowagi tak jak na tych zajęciach. Co jak co, ale kontrolę pleców i brzucha mam opanowaną, okazało się, że do jogina mi daleko. Aczkolwiek mięśnie są odczuwalne na drugi dzień.
Elementy relaksacyjne na koniec zajęć - nieskuteczne.

Co bym wybrała na dłuższą metę? Chyba jednak TBC. Przede mną jeszcze testowanie ABT i Latino (cokolwiek to jest..).

STAY TUNED!


1 komentarz: