2013/10/10

Mobile = budget photographer?


zdjęcie z 2008 roku, oczywiście nie obyło się bez przeróbki / Nokia 737

Bez zbędnych wstępów - jestem jedyną osobą, jaką znam, która nigdy nie miała aparatu.

Nie licząc jakże śmiesznego sprzętu HP, który miał 3,1mpx - sami rozumiecie.

Więc się zaczęło - mamo, tato - chcę telefon z aparatem.
Lament rozpoczęty za czasów, gdy aparaty podłączało się do telefonów (piękne czasy zresztą).

Po paru latach udało się, wielki szał wśród szkolnych dzieciaków.






CHAPTER #1 - NOKIA 7373

Aparat w telefonie wykorzystywany przez ludzi tylko w celu za przeproszeniem samojebkowym, później ewoluujący do "dokumentowania" ważnych* wydarzeń. 

Ja spojrzałam na mój telefon inaczej. Oczywiście z czasem. Maleństwo, z jakże wielkim potencjałem - całe 2 mpx mocy wytwórczej. Jakość? Biła na głowę VGA z prastarych telefonów.



2008/Nokia 7373 - jest i MGŁA!
2008/Nokia 7373 - nieostre - to lubimy

To była rewolucja! Na zoomie było widać cokolwiek. Ale nikt nie pomyślał, żeby używać tego cuda do jakiejkolwiek (o matko) fotografii - wielcy lustrzankowcy, nie bijcie please. 


Jako dziecko tak bardzo chcące dorównać tym wszystkim bajerom z kolorowych gazet wykorzystywałam Nokię-czarnucha do uchwycania promieni słońca/mgły - po chyba roku męczarni się udało! Dowody powyżej/poniżej. 


Zaczęłam się bawić w coś wyższego, lepszego niż samojebki, lustra i łazienki.
Potem co by zdjęcie było lepsze zaczęłam odpicowywać je w jakimś jakże biednym programie, którego nazwy nikt nie pamięta. Wysoki kontrast, półcień i niska jasność - tym oto sposobem wszystkie moje słit focie zyskały charakter, rozpoznawalność.
*oczywiście wg uznania autorów 




CHAPTER #2 - NOKIA 5800

z cyklu selfie art/ 2010/ Nokia 5800

W 2009 weszłam na wyższy lvl wtajemiczenia - zainwestowałam całą kasę w Nokię 5800, którą kupiłam głównie w celach "muzycznych", ponieważ wszelakie urządzenia mp3 stały się dla mnie uciążliwe. 


Jak się okazało jej aparat to rzekomo cud Carla Zeissa z 3,2 mpx powera. 
Dave Turncrantz/Russian Circles/ Nokia 5800 - 2011
Różnica była dość duża w porównaniu z poprzednim sprzętem - przede wszystkim większy ekran, który ułatwiał sprawę i jakże uroczy przycisk specjalnie do zdjęć (że niby złudzenie tru aparatu). 



Jak widać po owym zdjęciu - styl pozostał ten sam, lecz aparat był jakby sprytniejszy, a chwilami nawet rozumiał moje intencje i tworzył takie a la otworkowe dzieła.



To jest to, co kocham w fotografii mobilnej - szumy, syf, niedoskonałość.



Zresztą nie tylko w tym aspekcie mam takie zdanie. Muzycznie niemal identyczny pogląd. Jedyne odstępstwo to wnętrza.

Do meritum - może i dla Was nie ma w tym szału, nie zapiera Wam dechu. Ja je uwielbiam. 

Kuba w ciemnościach /Nokia 5800 - 2011







Wbrew pozorem zdjęcia nieostre pochłaniają o wiele więcej energii niż te klasyczne, od linijki.

Mój niedościgniony ideał to i tak zdjęcia kompletnie niepozowane, których jakieś 80% nienawidzi. 


CHAPTER #3 and last - SAMSUNG GALAXY SII

Aparat na wypasie - 8,0 mpx, czyli to, co inne dzieciaki miały na poziomie gimbazy na wszystkich szkolnych wycieczkach. 
Mam dziwne wrażenie, że czasem nawet robi zdjęcia lepsze niż pasujące do ww parametru.

Poniżej parę szajsungowych wypocin. Nadal poszukuję.



2 komentarze:

  1. Kiedyś pewnie przyjdzie taki dzień, że zamienisz telefon na aparat i będziesz robiła mnóstwo równie fajnych zdjęć jak te ;)). Pozdrawiam - Marta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Aczkolwiek co raz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że aparat jest czasem zbędny!

      Usuń