2013/11/23

Buty sportowe czy już faszyn?

Postanowiłam poruszyć jakże ciekawy temat ostatnich lat/miesięcy, jakim zaczęło być noszenie butów przystosowanych do jakiejś sprecyzowanej 'czynności', które nie są używane z zgodnie z ich przeznaczeniem. W końcu przyzwyczailiśmy się już do oficerek, które wyglądają identycznie jak te noszone przez jeźdźców, ale co z butami sportowymi?

1. NIKE FREE RUN

via oystermag.com

Co na pierwszą myśl jawi wam się oczami? Tona najaczy. Ale nie takich tam najaczy. Free Runy, pod każdą postacią.
Noszone (statystycznie) przez pożal się boże z lekka otyłą 18latkę z iksowatymi nogami. Buty te nie widziały zapewne nic poza podłogami centrów handlowych. Nie zostały też zakupione do biegania. Lans & dizajn.
Przyznaję, że sama je pokochałam i z chęcią zakupię ich czarno białą wersję - jednak nie założyłabym ich do jeansów (jedyna ewentualna opcja to spacer z psem). Swoją drogą - ten model nie nadaje się do treningów ze względu na charakterystyczną podeszwę, która słabo sprawdziłaby się np. przy planku.

via www.whatiboughttoday.com

Druga opcja - 'na faszionistę', czyli załóżmy coś, co kompletnie do siebie nie pasuje i udawajmy, że wszystko jest just perfect.

Zaraz pewnie pojawią się opinie, że panie ze zdjęcia 'bawią się modą', nie mogę się nie zgodzić - niestety zrobiły to dość nieumiejętnie.

Overall - Nike 3R - wg mnie nadają sie tylko do biegania/lajtowych treningów. Nikt nie przekona mnie do ich 'przełamywania stylu' jak i tworzenia rzekomej 'sportowej elegancji'. LOL NOPE.











2. VANS AUTHENTIC


via lyst.com
Nawet większy lament wzbudziły też Vansy, pod każdą postacią. Myślę, że tutaj główny model, który trafił to legendarny Authentic.

Buty stworzone po to, by uzyskać lepszą przyczepność z deską, dzięki słynnej podeszwie-plastrze miodu, noszone przez miliony osób, zwyczajnie, na co dzień. Wiocha bezguście czy nietakt?
(w związku ze wspomnianą przyczepnością są świetnym wyborem na rower - są o wiele lepsze niż mojego treningowe nike'i)

Dlaczego ludzie (i w tym ja) je kochają? Są wygodne, mają prosty krój. Czego chcieć więcej? Jednak skateboardowa elita czuje się urażona. Niegdyś niszowy Vans (przynajmniej wg nich) stał się marką na miarę Adidasa.

Vans jest dziś, przynajmniej w moim subiektywnym odczuciu, 'koncernem' lifestyle'owym. Popatrzcie chociażby na bandy metalcorowe - założę się, że ponad połowa z nich ma z nimi kontrakt reklamowy. Owszem nadal pozostają butami na deskę, ale czyż nie pięknie wyglądają do rurek i białego oversizowego t-shirtu?









3. NIKE SB STEFAN JANOSKI

via nike.com



Kolejne buty, nad którymi rozlali mleko - Nike SB. Pod pewnym inspirującym zdjęciem jednej z blogerek padło pełno komentarzy o tym, że zaraz staną się drugimi vansami. Dlaczego zaraz? W Polaczkowie jak to w Polaczkowie - trudno czasem z dostępnością towaru. Pojawiły sie także hejty, przykładowo "na pewno myślą, że Janoski jest Polakiem". Każdy ma internety, pozostawiam fakt, iż nie każdy potrafi z nich korzystać, więc powinien wiedzieć. A jeśli nie wiesz? Taki tam Tony Hawk, tylko brzmi jakoś tak swojsko - w końcu Stefan.
via nike.com

Piękne, nieprawdaż? Wyglądem przypominają Vans Vulcanized. Precyzyjniej mówiąc ich ładniejszy, staranniej wykonany odpowiednik.

Jak tylko zachce mi się męczyć z shippingiem z USA od razu je zamówię.

I znowu słynne SB przy nazwie znaczy Skateboarding (thank you Capitain Obvious!), co też zresztą było podkreślane w komentarzem pod fejsbukowym zdjęciem.

Porównując Stefana z potencjalnym butem streetwearowym możemy nie wyłapać żadnych różnic. Skąd więc te wszechobecne pretensje od tych deskowych laików?
Ktoś odebrał im monopol na piękne buty. Mam nadzieję, że powstanie jeszcze kilka skateboarderskich modeli - z chęcią kupię;)

Niestety w dzisiejszej modzie kategoryzowanie czegokolwiek nie ma sensu, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto na siłę będzie chciał udowodnić, że można połączyć huntery z sukienką (na-ah).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz