2014/04/03

Ile naprawdę kosztuje zdrowe odżywianie?



Jestem studentką, nie stać mnie.

via wysokieobcasy.pl
W tym tygodniu postanowiłam, że nadszedł czas, aby skrupulatnie wypełniać dziennik żywieniowy. Wyrzuciłam z domu resztki śmieciowego jedzenia i powiedziałam sobie, że na dobre kończę z jedzeniem na mieście, słodyczami i fast foodami!

Przy okazji poczułam potrzebę napisania tego właśnie posta. Przypomniało mi się jak jeszcze do niedawna mieszkałam z bardzo ciekawymi osobami, które już od momentu wprowadzenia się zabiły mnie zawartością swoich kuchennych półek. Wyobraźcie sobie jedna szafka i 3 półki, w tym 2 typowo amerykańskie. Cukier, biały makaron, zupki w proszku. gotowe dania w słoikach, niemal wszystko kipiało od słowa instant. Załamałam się. Wiedziałam, że mieszkanie z kimś takim będzie dla mnie prawdziwą batalią. Po zobaczeniu półek poznałam ich właścicielki. Ku mojemu zdziwieniu tylko jedna była otyła - kocham ektomorfików.

Dzień w dzień smażenie frytek, wpieprzanie białego chleba z margaryną i dżemem... i ogórkiem i szynką, która koło mięsa nie leżała. Ja z moimi gotowanymi burakami, kurczakiem i razowym makaronem popakowanym w lunchboxy czułam się jak członek sekty. I tylko raz usłyszałam z ich ust "myślałam, że jak pójdę na studia i będę miała mało kasy to schudnę". Aż chciało mi się powiedzieć "To nie wina twojego portfela, żeś gruba - to wina twojej głowy i rozciągniętego żołądka". Nie ma gorszej wymówki niż pieniądze. Nie ma. Śmieciowe jedzenie tylko napędza apetyt, przez co w efekcie jemy jeszcze więcej niż normalnie. W konsekwencji w wielkim żalem kupujemy więcej, aby nie umrzeć z głodu, a nasz cukier ujeżdża sinusoidę. 


Jak jest naprawdę?


Na pewno osoby, które chcą zmienić swoje nawyki żywieniowe na lepsze zaczynają obawiać się tego, że nagle jedzenie stanie się ich głównym targetem wypłatowym. Że skończy się balowanie, nowe szpilki dla pań i nowe gry dla panów. Zupełnie jakbyśmy nagle zaczęli uprawiać wymagający finansowo sport lub kupilibyśmy sobie kucyka. No chyba nie. Wiem, że życie studenta bywa czasem ciężkie i że pod koniec miesiąca ludzie skłonni są jeść suchy chleb lub zupki z proszku popijane colą z tesco, bo za bardzo pobalowali. Ale kaman.



Nie byłabym sobą, gdybym nie posłużyła się tutaj jakimś namacalnym dowodem w postaci porównania cen.

(brałam pod uwagę możliwie najniższe ceny, tu akurat z tesco)

Tabela mówi sama za siebie. Widać gołym okiem, że zdrowe znaczy tyle, co droższe. Oprócz ukochanych płatków owsianych, które od zawsze są tanie i takie pozostaną.

Skupiłam się tylko na produktach 'pierwszej potrzeby'. Pocieszający jest fakt, iż przyprawy bez glutaminianu sodu (polecam wszystkie z 'ten smak') kosztują ok. 5 zł za 80 g, które starcza naprawdę na długo, więc nie można ich zaliczyć do wybujałych cen eko żarcia.

A co z resztą?

Staram się jeść dużo warzyw, a te raczej do drogich nie należą - oprócz batatów rzecz jasna. To samo z kaszami czy ryżem. Nawet mój ostatnio ulubiony amarantus nie jest aż tak kosmicznym wydatkiem, jakim się wydaje (jakby nie patrzeć jego cena za 1 kg to 50 zł) - w końcu jest ekstremalnie lekki i stugramowe opakowanie starcza mi na 2 tygodnie.


Jakie 'drogie' produkty warto kupić?

  • wszelkiego rodzaju orzechy - duża dawka dobrych tłuszczów,
  • awokado - warto dorzucać do wszystkiego lub zrobić pastę (czasem drogie, czasem tanie) 
  • jogody goji - tzw. super owoc, bomba witaminowa pełna antyoksydantów (zamiast idiotycznych suplementów diety)
  • spirulina - jestem cieniasem, więc kupiłam tę w tabletkach, jednak jeśli jesteś na tyle odważna/y by dosypywać ją do jogurtu/omletów go on, 
  • olej kokosowy - nie ma nic wspólnego z kokosem, jest naprawdę świetny do smażenia, nie pali się jak rzepakowy, no i świetnie spisuje się w kosmetyce (szczególnie do olejowania włosów lub zamiast kremu do twarzy)
  • stewia - w 100% naturalna substancja słodząca. 30 g kosztuje około 25 zł, ale 0,5 łyżeczki zastępuje 2 łyżki cukru. Ja mam swoją od grudnia, a zużyłam jej naprawdę niewiele. Oczywiście nie smakuje jak cukier, ma charakterystyczny posmak, ale da się przeżyć.

Koszt standardowego posiłku

Wiecie zapewne, że wszystko, co bio i eko niestety balansuje na krawędzi cenowego szaleństwa. Jednak spójrzmy teraz inaczej. Ile faktycznie kosztuje moje śniadanie czy obiad?

Śniadanie
U mnie od 1,5 roku niezmiennie owsianka - tak, wszyscy o niej teraz piszą, gdyby była człowiekiem byłaby teraz numerem jeden na pudelku, wszyscy blogerzy wstawiają zdjęcia swojej owsiankowej brei (która nota bene nie ma nic wspólnego z tym, co jem) i jarają się, że od dziś ich wszystkie bóle dupy związane z sylwetką miną. Do rzeczy. Nasz ukochany owies z mega dodatkami typu jagody goji, płatki migdałowe, suszona żurawina i kawałek owocu to koszt maksymalnie 2 zł.

Drugie śniadanie
Tutaj nigdy nie szaleję - pęczak z soczewicą (1 zł) albo 2 jajka na twardo z kromką chleba razowego (1,80 zł). Ewentualnie jakaś zupa typu krupnik (na bogato) lub pomidorowa na babcinym soku. Jogurt naturalny (55 gr) z amarantusem i jabłkiem.

Obiad
Przykładowo: 150 g (staram się 200 g) grillowanej piersi z kurczaka + 50 g kaszy jęczmiennej wiejskiej + 200 g brokuła. Taki zestaw to koszt 5 zł.  Podobny zestaw z rybą i ryżem to ten sam koszt.
Oczywiście są dni, gdy jem wołowinę i wiadomo, że wtedy nie jest już tak pięknie. Jednak domowy burger to i tak mały wydatek w porównaniu z tym, ile płacimy w restauracji. A domowe zawsze znaczy lepsze. Wtedy jest to jakieś 11 zł.

Jak przeżyć na tydzień przed wypłatą/będąc studentem

Wybieraj warzywa/owoce sezonowe - pamiętam jak nieopamiętanie wcinałam buraki (nie, żebym ich nie lubiła), bo kosztowały całe 0,89 zł/kg albo robiłam koktajle z melona galia (wtedy 2,99 za sztukę) i banana.
Kurę kupuj na zapas - cebulactwo lvl hard, czyli kupowanie promocyjnej piersi z kurczaka na kilogramy i zamrażanie (pewnie i tak w większości tak robicie).
Kasza, ryż - tylko tesco value - najlepsza. No i moja miłość - pęczak, całe 4 zł/kg.
Jogurty naturalne - tylko tesco - mają najlepszy skład, jaki do tej pory widziałam i ta cena 55 gr za mały jogurt!


Mowa końcowa

Zdrowe żywienie to koszt ok. 10-15 zł dziennie. Jeśli do tej pory wydawałaś/eś podobnie tyle, że na zupki daj sobie kopa w tyłek i zmotywuj się do myślenia na zakupach. Swoją drogą, gdy policzymy ile taki studencik wydaje na batony/chipsy/maka etc. wyjdzie nam dosyć pokaźna kwota. A w co mamy inwestować jak w nas samych?



Pytanie dnia - dlaczego więc ludzie mówią, że zdrowe odżywianie jest takie drogie?

9 komentarzy:

  1. Hej, very true post. Dzisiaj postanowiłam, że moja rodzina nie będzie jadła śmieci i jakiez było moje zdziwienie kiedy po zakupach typu tona warzyw i owoców, mrożonych warzyw (szpinak wtc.), pęczak, kasza turecka, soczewica, razowy makaron przy kasie zapłaciliśmy TYLE SAMO co za ciastka, makarony i sosy do spaghetti. To zdecydowanie wybiło mi z głowy gówniane żarcie, ba nawet mialam wrażenie że kupiłam wiecej niż normalnie :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post! Sama jem odrobinę inaczej od Ciebie, ciekawe ile by mi wyszło dokładnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię czekoladę i czizy. Zdrowo zjeść też lubię, warzywa i owoce to podstawa. Ale wypić też lubię i w ogóle praktycznie wszystko jem.
    Wniosek? Jedzcie tak, żebyście z tym byli szczęśliwi.: ) Bez zbędnych męczarni. Ale rozsądnie!
    Błaszczyczek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błaszczyczku mój, właśnie jestem na etapie testowania życia bez słodyczy i czizów. 1.05 zdam relację czy przeżyłam i czy nie byłam na granicy ascezy :D

      Usuń
  4. myślę, że nieuczciwie potraktowałaś olej rzepakowy umieszczając go w niezdrowych produktach - tłoczony na zimno, nie zawiera nieporządanych kwasów i świetnie się na nim smaży, a ja jestem zdania, że warto jeść to co rośnie w okolicy:)
    poza tym nie uznaję wcale słodzików - smaki są dużo wyraźniejsze jak nie słodzimy i nie solimy w nadmiarze, kwestia przyzwyczajenia :)
    powodzenia z wyzwaniem słodyczowym, za miesiąc już nie będziesz potrzebowała słodyczy wcale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu raczej chodziło o porównanie "najczęściej kupowany" vs. lepsza opcja. Sama używam rzepakowego, ale kokosowy ma wg mnie więcej pozytywnych właściwości.
      Akurat jestem z tych skrajnych osób, które niemal nie używają soli ani cukru :D Gdy piekę ciasteczka dodaje tylko łyżkę miodu na całą blachę. A stewię używam głównie do muffinek (których czasem w ogóle nie słodzę, ale wtedy są określane mianem "chleba razowego") i do mojej wielkiej słabości-zapychaczy kiśli.

      Usuń
    2. Z tym kokosowym to jest ciekawa sprawa, u kumpeli na dietetyce opowiadają, że to zło, natomiast producenci i reszta nachwalić się nie mogą. Rafinowany z KTC za 500 g to koszt 15-20 zł, można znaleźć taniej. Rzepakowy teraz chwalą, bo kwas erukowy został wyeliminowany i okazuje się, że ma świetny stosunek kwasów omega 3:6.

      Usuń
  5. Rzepakowy FTW, a nie zadne kokosowe. Kujawski ma carbon footprint 0, kokosowy tak z 646464787613128.

    OdpowiedzUsuń
  6. Opracuj kilka takich zestawów na każdy tydzien przez cały miesiąc i porównaj produkty. Wyjdzie, iż zdrowa żywnosć będzie duzo tańsza w sumarycznym zestawieniu. A że raz w tygodniu możesz sobie pofolgować i zjeśc "cokolwiek" to już się pewnie każda ucieszy :D

    OdpowiedzUsuń