2014/04/15

Squat challenge? Kobieto, idź na Crossfit!


Chciałoby się brazilian butt, huh?

Ale nie chciałoby się zbytnio namęczyć? Krew mnie zalewa, gdy widzę te wszystkie Squat challenge, szczególnie, gdy dziewczyny je wykonujące mówią o wielkich efektach i tyłkach sięgających łopatek. Brak obciążenia nie da wam pięknej, krągłej pupy. Got it? Ale sztanga już tak. Taka normalna, nie żadne fluffy, kolorowe reeboki załadowane na 10 kg (ŁAŁ).

Tak, mój tyłek jest na zdjęciu, bo dawno tu mnie nie było.

Ostatnio pisałam o wielkiej zmianie mojego placu zabaw. Ciekawość CF obudziła się we mnie dość dawno, jednak wcześniej nie miałam czasu na trening gdziekolwiek poza domem. Aż w końcu się udało. W czwartek miałam okazję brać udział w swoim pierwszym Team WOD.



Dla kogo?


Nienawidzę tego typu pytań, ale zdaję sobie sprawę, że wiele osób chce poznać na nie odpowiedź. A dla kogo nie? Przyznaję, że miałam obawy czy podołam niektórym ćwiczeniom. Pocieszający jest fakt, iż większość z nich można wyskalować - jeżeli twoja kondycja jest średnia, teoretycznie tez powinnaś/powinieneś być w stanie go wykonać... A tuż po paść na podłogę i podnieść się po 15 minutach. I uprzedzam - drogie panie, zdaję sobie sprawę jak wyglądają profesjonalistki CF z youtube'a, ale wam to nie grozi.





Jakie efekty?

Czyli pytanie must have, bo po co ćwiczyć skoro od tego czy owego ćwiczenia nie zmaleją mi obwody tam czy gdzie indziej. No i tu taki klops - obwody spadną wszędzie. Podczas poszczególnych ćwiczeń pracujemy nad kilkoma partiami jednocześnie, co naprawdę dobrze wpływa na naszą koordynację i postawę. Bardzo duży nacisk jest kładziony na nogi (pracują niemal zawsze). Treningi przybierają różne formy - raz stawia się na ilość rund (przykład obok), a kiedy indziej na ilość powtórzeń (np. 4 rundy po 20-30 powtórzeń). Zdecydowanie wolę większą ilość rund.

Moje wrażenia z pierwszego WODa

Jak widać rozpoczynał się od biegu i ergometru, puls został lekko podniesiony. Potem skanaka i słynne double unders, których nauczę się pewnie za kilka miesięcy. Dlatego ja pozostałam przy klasycznch skokach. Stretching dynamiczny, by w trakcie gwałtownych ruchów nie nabawić się kontuzji.
Składał się z 7 rund, 7 ćwiczeń, każde po 7 powtórzeń. Pompki - oczywiście damskie (męskie w takiej ilości odpadają). Thrusters, czyli Ania cienias bawiąca się PCVką - nie chciałam ryzykować uderzenia gryfem olimpijskim w szczękę. Sit ups, czyli nic innego jak brzuszki - crossfitowe różnia się tylko tym, że podnosząc się do góry otwieramy klatkę szeroko z wyprostowanymi ramionami (tak, żeby łopatki dostały kopa). Ukochany martwy ciąg - skromne 20 kg, czyli goły gryf olimpijski. Burpees - nikomu ich raczej przedstawiać nie trzeba, oczywiście wykonywane bez pompki. Swing z kettlem 8 kg, mimo że radzę sobie z 12stką - nie chciałam umrzeć w połowie. Najlepsze na koniec - podciąganie z użyciem power band, która naprawdę bardzo ułatwia sprawę. Było aż zbyt łatwo, dlatego w ostatniej rundzie przerzuciłam się na cieńszą. Po IV rundzie było naprawdę ciężko, jednak po 15 sek przerwy i łyku wody pojechałam do końca i byłam z siebie cholernie dumna.



pompkowa tabata, a panowie 'paczo'
Przykłady ćwiczeń

Idealnie obrazuje to powyższy WOD, jak dla mnie zestaw idealny. Do dziewczyn: jeśli do tej pory nie ćwiczyłyście rąk i klatki lub robiłyście to z hantlami 2 kg to będzie dla was szok. Podciąganie i pompki wejdą na stałe do czołówki ćwiczeń siłowych z użyciem ciężaru własnego ciała. Tak samo dobrze wszystkim znany plank, ale trzymany go ok. 1 minutę, a nie 10-20 sekund.

Co wyróżnia CF?

Jestem dopiero po 2 takich treningach, jednak wiem, że teraz mogę oficjalnie zrezygnować z klasycznego machania ciężarami i interwałów biegowych. Dlaczego? Crossfit w wielkim skrócie to taka hybryda interwałów i typowej siłówki. 

Reasumując:

  • Ćwiczenia angażujące wszystkie partie ciała,
  • Zawiera ćwiczenia izometryczne,
  • Zwiększa koordynację, szybkość i siłę,
  • Bardzo duża różnorodność treningów - codziennie nowe wyzwania,
  • Możliwość skalowania ćwiczeń,
  • Motywujące treningi grupowe (np. wyścigi z kolegami ;))
  • Zabawa w ciężarowca (rwanie, podrzut etc.)
  • Efekt uboczny w postaci ujędrnionego  i równomiernie umięśnionego ciała
  • No i świetny tyłek gwarantowany od kosmicznej ilości squatów i DF.

Próbowaliście/próbowałyście kiedyś tego typu aktywności? :)



4 komentarze:

  1. Ładnie to napisałaś :D Dzisiaj patrzę na FB i chyba z 4 niezależne fanpejcze wrzucają to wyzwanie, cały dzień po głowie mi chodzi "nie, no 250 przysiadów i od razu pod skalpel na operację kolana" nie wiem kto to wymyśla...

    Zdjęcia świetne, do "twarzy" Ci ze sztangą :D Pompki i paczający panowie haha dobre :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja przygoda z CF miała miejsce już dawno temu, jakoś odstawiłam go na rzecz siłówki. Co nie znaczy, że do niego nie wrócę, bo tak jak piszesz- świetnie angażuje całe ciało :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, zupełnie przez przypadek weszłam na Twojego bloga i już wiem, że zostanę na dłużej ;) Widzę, że mam do czynienia z profesjonalistką, więc może nie wypada reklamować mojego (zupełnie nowego) bloga z "marnym" wyzwaniem, ale jednak zaryzykuję, a nuż wejdziesz, nie skrytykujesz, spodoba Ci się :) Zapraszam na http://challenge-30days.blogspot.com/ (sorki za wręcz chamską reklamę, ale bloga jakoś muszę rozpowszechnić, a chcę to zrobić jak najszybciej, bo zgodnie z ideą 30-dniowego wyzwania mam tylko miesiąc na pisanie go ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny motywator, tylko nie radził bym trenować bez trenera na własną rękę, bo jednak o kontuzję łatwo.
    Pompki początkowo dobrze wykonywac na kolanach. Z czasem można przejść do trudniejszej wersji.

    OdpowiedzUsuń