2014/06/03

Crossfit #5: Moje wrażenia po 2 miesiącach




Then and now

Przez ten ten krótki okres byłam na jakiś 25 treningach (jak nie więcej). Zdążyłam już poznać trochę ćwiczeń, wylać litry potu, powalczyć sama ze sobą jak i zaliczyć pierwsze crossfitowe rany + 100 siniaków.

Pierwszy trening był naprawdę dużą frajdą, pomimo wielkiej przepaści jaka dzieliła moją formę a formę wymaganą do ukończenia WODa. Wydawało mi się, że nie startuję od zera, w końcu trenowałam siłowo i biegowo przez niemal pół roku. Aż tu nagle okazuje się, że to co robiłam do tej pory to wielkie nic.
I tu właśnie pojawia się motto po lewej.

Pierwsze 4 tygodnie były jednym wielkim zakwasem. Bolały ręce, nogi, tyłek, barki, plecy. Dosłownie wszystkie zakątki ciała, o których byłam przekonana, że są wyćwiczone. Jednak różnica w obciążeniu jest kolosalna - do kwietnia przysiady czy martwy ciąg robiłam z hantlami po 7,5 kg na rękę (największe hantle, jakie były na mojej tamtejszej siłowni). Tutaj 20 kg jest jedynie rozgrzewką.







Przede wszystkim siła

Nauczyłam się podstawowych ćwiczeń z zakresu weightliftingu, które momentalnie pokochałam. W końcu w tradycyjnej siłówce praca ze sztangą ogranicza się do przysiadów, martwego ciągu, wyciskania etc. Tutaj zaczynamy zabawę w ciężarowca - mówiąc kolokwialnie zarzucamy sztangę na klatę albo rwiemy. Duży nacisk kładziony jest na technikę przez co ryzyko urazu jest znikome. Poza tym - rozgrzewka, tak często pomijana na siłowniach. Niedogrzany łokieć może być powodem ostrego bólu przy push pressach.

w trakcie WODa: deadlift 50 kg, 4 serie po 6 (ważę 57,5 kg)

Ostatnio osiągnęłam PR w martwym - 57,5 kg, czyli dokładnie tyle, ile obecnie ważę - filmik na fanpage. Dzisiaj (patrz zdj) zrobiłam 6 x 4 z 50 kg i nie umarłam. 8.04 asekuracyjnie brałam 20 kg, czyli goły gryf (7 x 7).
W clean & jerk mogę wziać max 27,5 kg. Pozostaje mi tylko sprawdzić ile najwięcej mogę wziąć w back squat;)

Jakie mięśnie najbardziej się wzmocniły? Myślę, że kluczowe są tutaj barki (np. over head squat, snatch), których do tej pory nie używałam praktycznie wcale, tyłek (wszystkie przysiady, a co za tym idzie też snatch, clean etc.), oczywiście prostowniki (dead lift) i ręce (pull ups, HSPU).

Wytrzymałość

Nie obyło się także bez biegania, które jest równie ważne co siła. Na pewno mogę biec o wiele dłużej niż kiedyś (max 3 km z prędkością 10 km/h) - po sesji wybiorę się na dłuższą przebieżkę do lasu w celach badawczych.

Najbardziej widzę progres w wytrzymałości. Pierwsze WODy robiłam na zasadzie "jestem w połowię, a już zdycham, ratujcie", teraz nie mogę powiedzieć, że robię je na lajcie, bo bym skłamała, jednak jest o wiele łatwiej. Przede wszystkim różnica jest w uczuciu tuż po - kiedyś porównywana z przebiegnięciem półmaratonu, teraz jak po 5 km. Wybuch endorfin jest o wiele słabszy. Motywacja jest ogromna, bo wiem, że moje ciało potrafi znacznie więcej niż myślę!

Koniec z redukcyjnym myśleniem

Czego jeszcze się nauczyłam? Jedz ile wlezie. Starałam się liczyć makro, jednak nie miałam na to czasu. Teraz stosuję zasadę, że jem jak największe porcje, przy moim malutkim żołądku 200 g kurczaka z 50 g ryżu to tortury. Przy ok. 4-5 treningach w tygodniu moje zapotrzebowanie z 2100 wzrosło do 2400. Jem dużo jajek, kurczaka, tuńczyka, nie odmawiam sobie orzechów, z 50 g ryżu/kasz jem ok. 70-80 g do jednego posiłku. Poranna owsianka także jest "większa". 2400 kcal było moim pułapem startowym (BMR x 1,7). Także można powiedzieć, że jestem na redukcji jedząc bez deficytu kalorycznego, a waga spada. Myślę, że w ciągu jednego treningu crossfitu spalam ok. 800 kcal + tzw. after burn.
Niestety tutaj dieta 1700-1800 kcal może doprowadzić do tego, że padnie się w trakcie - true story.


A za miesiąc jazda na zawody, czyli przygotowania vs. never ending sesja.


6 komentarzy:

  1. No i coraz bardziej mnie to zastanawia:D Jeszcze czytając takie pozytywy tym bardziej chciałabym spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z ciekawością czytam Twoje posty o crossficie, to dla mnie coś nowego, choć pewne elementy i ćwiczenia znam i lubię, np. snatch czy swing sztangielką. Może kiedyś sobie rozpiszę treningi w tym stylu, ćwiczenia eksplozywne w ogóle są fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam ostatnio na mma, w tym samym miejscu są też crossfitowe zajęcia - salka nieduża, ale La vie selon Marie tam chodzi i chyba się w końcu zorganizuję, żeby z nią pójść, sama po sobie wiem, że trening w grupie to nie to samo, co w domu ;) Można w domu osiągnąć wiele, ale trener nad uchem to jednak większe parcie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje wyniki w pojedynkę były o wiele gorsze, także w grupie, zdecydowanie ;)

      Usuń
    2. No tak,piszcie mi jeszcze :D Ja tu nawet dobrego miejsca nie mam żeby organizowali CF a z chęcią bym spróbowała :)

      Natalia Ty Crossa z siłówką chcesz robić?:)

      Usuń
  4. U mnie w końcu rusza crossfit we wrześniu.. cant wait :D

    OdpowiedzUsuń