2014/06/14

No chodź, zajrzyj mi do talerza.


Ostatnio mówiłam, że kończę z redukcyjnym myśleniem i jem jak najwięcej, by nie zatyrać organizmu przy crossficie ok. 4-5 razy w tygodniu. Problem w tym, że przez niedawne kolosy mało jadłam, a żołądek masakrycznie się skurczył. Jestem na etapie jedzenia do sytości, które nie było mi znane przez ostatni rok, kiedy to byłam na etapie "mniejszych porcji". Najważniejszą wartością jest dla mnie obecnie białko, ze względu na dość napięty grafik treningowy - ok. 2g/1kg masy ciała, czyli w moim wypadku 115 g. Do tego dochodzi 1 łyżka oliwy i oleju lnianego dziennie. Jeśli chcecie oglądać mój talerz niemal codziennie wystarczy zajrzeć na mojego instagrama.

Co takiego jem? Patrz kolaż od prawej do lewej.

Śniadanie
  • Owsianka (40 g) na wypasie z owocami, płatkami migdałowymi + ewentualna kostka gorzkiej czekolady jako przejaw słodkości. Wielokrotnie przez mnie wałkowana, m. in. tutaj
  • Jajecznica na odrobinie masła z kromką chleba razowego. Na razie z 2 jajek, staram się dojść do 3
  • Jak jestem bardzo leniwa/nie mam czasu jem kuskusa z owocami i orzechami
II śniadanie
  • Pancakes przeważnie z porcją odżywki - 2 jajka, jogurt naturalny, mąka pełnoziarnista + 30 g izolatu
  • Zupa krem lub moja ulubienica pomidorowa na soku domowej roboty/krupnik na pęczaku + 2 gotowane jajka
  • Czasami wpadnie też jakiś makaron pełnoziarnisty/razowy z twarogiem albo przecierem pomidorowym - zależy czy mam dzień treningowy czy też nie
  • Już po jem garstkę orzechów - laskowe, brazylijskie, nerkowce etc. - zdrowe tłuszcze, wiadomo



Obiad

Tak naprawdę tylko tutaj 'szaleję' i często zmieniam jadłospis. Przeważnie jest to mój posiłek przedtreningowy, dlatego konkretnie się ładuję - kiedyś zjadłam obiad w wersji kanapki i padłam w trakcie. Gdy nie mam pomysłu grilluję ok. 200 g piersi z kurczaka, do tego kasza gryczana/pęczak/ryż brązowy ok. 50-80 g. Oczywiście staram się, aby zestaw ten uzupełniony był o chociaż garść warzyw, przeważnie gotowanych al dente. Oprócz kury kocham też burgery i ryby, żeby nie było :)

Kolacja

Posiłek potreningowy, który rozbijam na kilka części, ponieważ jem go zazwyczaj w okolicach 20. Tuż po treningu kura/jajka + węgle. Po ładowaniu (jedno z nich na zdjęciu w środku) piję porcję odżywki lub znowu kurczaka jako ostatni posiłek danego dnia.

Nie uzupełniam skrupulatnie dziennika żywieniowego ze względu na brak czasu. Ale moim generalnym celem jest ok. 2400 kcal dziennie, które są dla mnie niezłym wyzwaniem.

Jeśli macie jakieś uwagi/podpowiedzi/pytania piszcie :)

12 komentarzy:

  1. Jadłospis wydaje się ok:) Żeby wiedzieć ile białka dostarczasz zapewne liczysz btw? Masz program do tego?

    Jadasz w ogóle nabiał? Bo nie wiem ale jakoś nie zauważyłam go?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczyłam sobie wszystko na wzorach i wklepałam w dziennik potreningu, potem siedziałam na forum, żeby wiedzieć jak procentowo ustalić węgle i tłuszcze, ale o tym już gadałyśmy - nigdy nie ogarnę idealnego rozkładu. Trochę jadę na żywioł. Liczę głównie białko (waga kuchenna itp.).

      Wszyscy ostatnio najeżdżają na nabiał, ale ja nadal jem twaróg czy jogurty naturalne w małych ilościach.

      Usuń
    2. Bo wszyscy popadają w paranoję:) Ja na miesiąc odstawiłam nabiał, aby sprawdzić jego złe działanie na mój organizm i nic. Znów wróciłam, kocham, uwielbiam i jem:) Myślę, że warto sprawdzić na swoim organizmie, źle się czuje głównie po mleku.

      Usuń
  2. Hey, jestem u Ciebie pierwszy raz. Czytam i widzę,że i tak radzisz sobie z tym białkiem. Biorąc pod uwagę,że najczęściej pojawia się kurak na obiad i kolację (przyjęłam porcję 200g na obydwa posiłki) i tak wyrabiasz normę. :) Bez wliczania odżywki. Jeśli jednak na kolację wybierasz jajka, to ok.20 g białka brakuje. Jednak dopijasz odżywką, to i tak brzmi nieźle.

    Dobrze czytać,że nie samą redukcją człowiek żyje! :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się z tym białkiem bardzo. Czasem wpadną też strączki - wiadomo, że to nie to samo białko, dlatego staram się pić odżywkę raz dziennie na wszelki wypadek;)

      Usuń
  3. fajne menu :) a jak jest w dni nietreningowe :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeważnie nie mam dni nietreningowych :D Ale jak się trafią to przeważnie jestem wtedy tak zabiegana (uczelnia 8-19), że osiągnięciem jest niezjedzenie czegoś niezdrowego. Gotowany kurczak z warzywami i makaronem pełnoziarnistym w pudło i jazda. Wtedy już kcal wychodzą na coś koło 1800.

      Usuń
    2. no to ładnie:)
      Dobrze piszesz podoba mi się to!
      Ja w sumie też mam dzień nietreningowy raz na 2-3 tygodnie ostatnio i wtedy masakra z jedzeniem jest. Nic mi się nie chce :/

      Usuń
    3. Kiedy masz triathlon?:)

      Usuń
    4. 6 lipca... mam załamanie psychiki ostatnio :/
      no stres się zaczyna :)

      Usuń
    5. A ja zawody crossfitowe 5tego :D Także znam 'to uczucie', chociaż z Twoimi przygotowaniami bym się nie obawiała.

      Usuń
    6. extra, będę trzymała kciuki - biorąc pod uwagę twój progres z ostatnich tygodni to myślę, że dasz radę i to jak :) na zawody crossfitowe to trzeba mieć charakter, a Ty z pewnością go masz :)
      przygotowania to jedno, ale same zawody też technicznie są wymagające - nie znam tras, muszę płynąć w piance (a nie robię takich treningów), plus mój mały, stary, górski rowerek - oby mnie nie zawiódł... :)
      i tak wszystko mi się w głowie skumulowało ostatnio ;/

      Usuń