2014/07/03

Before & after: Motywacja



Podnoszę oglądalność

Witam Was dziś na ostro, tym razem swoim niemal gołym ciałem, którego w takiej wersji w internetach nikt nie widział. Stwierdziłam, że skoro się tak tutaj mądrzę to warto pokazać swoją "wizytówkę". Jeśli czytasz mnie dłużej niż miesiąc wiesz, że kiedyś tam padły te magiczne słowa "before & after", metamorfoza, motywacja, Chodakowska i sraczka. Niech tytuł posta Cię nie zmyli. To tylko zwykły eksperyment,  mógłby  równie dobrze mieć tytuł "po lewej Chorwacja, po prawej przymierzalnia", ale kto by wtedy w niego kliknął? Ile ja się naoglądałam tych postów "o przemianie", żeby nie było nie neguję - schudłaś 50 kg? Mam dozgonny szacunek, zrobiłaś z siebie patyka - Twoja sprawa, masz kaloryfer zamiast grubego maćka? Też spoko. 
Motywejszyn "rusz dupę"

Ja nie jestem od motywowania, od motywowania jesteś Ty. Sam/a sobie dajesz kopa chwilach słabości, jeśli robi to za Ciebie ktoś inny - wtedy to się nie liczy. Samodyscyplina, chęć płaczu w trakcie treningu, gul skaczący, gdy Twoi nawaleni znajomi idą na kebsa po imprezie, a Ty nie. Crossfit dał mi coś, czego nie dała mi inna trenowana przeze mnie do tej pory dyscyplina - umiejętność zapieprzania ile fabryka dała, nawet, gdy chce się rzygać. To naprawdę nie jest "troszkę" trudniejsze niż Mel B. To jest z początku jak obóz przetrwania. Nie wierzysz, że możesz się aż tak spocić po 10 minutach. Głowa mówi "och jej, zaraz zdechniesz w męczarniach, coś Ci pęknie, STAHP", a Ty zastanawiasz się czy słuchać durnego łba czy być bohaterem. Tak było. Dziś cisnę do końca, zakładam szpile i kiecki, gdy mam całe posiniaczone nogi. Deal with it.



Zdjęcie po lewej - szczęśliwa Ana w Chorwacji, na jakiejś malusieńkiej wyspie, robi sesję zdjęciową, bo myśli, że jest dupeczką, przecież od 11 miesięcy jeździ na rowerze, Chodakuje, ćwiczy w domu i je gotowane buraki. Dlaczego byłam taka zalana? Kaloryfer był, żył i miał się dobrze - do czasu. W sierpniu trafiłam na ciężki okres - praca po 12h dziennie, jedzenie maksymalnie 2 razy dziennie -  waga zjechała do 56 kg (w końcu jadłam max 1000 kcal), szkieletor pojechał na wczasy z żarciem o 8rano i 8 wieczorem bez czasu na jedzenie pomiędzy tymi oto hotelowymi wypas wyżerkami. Simple as that. 25.09.2013 r. miałam pomiar na tanicie 60 kg + 22,7 % tłuszczu.

Zdjęcie po prawej - z przymierzalni podczas szukania bikini idealnego. Ana szczęśliwa jak nigdy po odnalezieniu nowej pasji, która totalnie ją pochłonęła - crossfit for life! Ćwiczę 3 miesiące, zaczynałam od formy gdzieś pomiędzy zdjęciami, jednak o wiele bliżej lewego. Może i dieta nie była idealna, ale ogrom wysiłku wkładanego w treningi, ich intensywność, zrobiły swoje. Noszę rozmiar 34 i krótkie niczym majtki spodenki treningowe, nie mam cellulitu - mogę wszystko.  Jeśli mówisz, że "też ćwiczysz 30 minut dziennie" to mam ochotę zaciągnąć Cię za włosy na swój trening, żebyś pogryzła metal. 

Uwaga - ciało po prawej dźwiga - 60 kg w martwym ciągu, 30 kg w zarzucie na klatę (clean), swing kettlebellem 16 kg itp.
Jeśli ćwiczysz "hantelkami-szczeniaczkami" rzuć je w pizdu. weź gryf olimpijski i ucałuj go ode mnie, bo pomógł mi zrobić kawał dobrej roboty. Kocham rzucać sztangą, nadal nienawidzę biegać. Ale nic nie daje m większej satysfakcji niż gonienie autobusu, który ZAWSZE doganiam. Jestem cyborgiem, maszyną - a nie babochłopem.

Eeee... Tylko 2 kg różnicy?!

Niestety nie widać moich pleców, które są bardzo fajne, bo w końcu SĄ widoczne, ale do tego dojdziemy :) Moje nogi to jeden wielki mięsień. No mam nadzieję, że skoro tu trafiliście to wiecie, że mięsiwo należy do ciężkich spraw, a tłuszcz jest jak puszek. Wielokrotnie słyszałam, że dużo ważę. W końcu mam 162 cm wzrostu. Miałam koleżanki, które ważyły 50 kg, a wyglądały podobnie.

Chcę być Tobą - Rób durne samojebki, najlepiej z rana. Porównuj, analizuj. Waga? Olej. Centymetr krawiecki? Wejdź w stały związek. Wyrzeczenia - czasem konieczne. Z drugiej strony wyrzucanie "na zawsze" czegoś z diety to z początku totalna masakra, a potem zwyczajnie przechodzisz obok cukierków i już Cię nie nosi jak kiedyś.


13 komentarzy:

  1. ,,a potem zwyczajnie przechodzisz obok cukierków i już Cię nie nosi jak kiedyś" PRAWDA i nawet bezkarnie możesz wchodzić do alejki ze słodyczami :)
    Sylwetka jest świetna, widać jak dużo kosztowała pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wejdź w stały związek z centymetrem krawieckim- przykazanie :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde, tak się skupiłam na centrymetrze, że zapomniałam Ci napisać- niby na wadze tylko 2kg, ale jak Ty wyglądasz- super suoer!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Niby tylko 2 kg,ale widać jak diametralna. I widać że to nie waga powinna być wyznacznikiem,a żelastwo jest najlepsze na zdobycie pięknej sylwetki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki dziewczyny :) Szkoda, że nie mam dokładnych wymiarów z czasów lewego zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  6. :) super to oznacza że mierzenie i zdjęcia są dużo ważniejsze
    wyglądasz bardzo FIT

    OdpowiedzUsuń
  7. 2 kg? No to teraz wierzę w siłę cm krawieckiego. Różnica spora i podziwiam za samozaparcie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Widać bardzo dużą różnicę, mięśnie dużo ważą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wyglądasz niesamowicie :) motywujesz, ale nie tylko zdjęciami, ale także odwagą i determinacją :)
    może w końcu niedowiarki uwierzą o co chodzi :)
    chyba niedługo też zrobię sobie takie zdjęcie porównawcze - tylko w moim przypadku różnica jest: 2kg w górę na wadze i 3cm w dół w pasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, się rumienię już od tych wszystkich pozytywów, jakie otrzymuję :) Długo zwlekałam z pokazaniem się.
      Czekam bardzo na Twoje w takim razie :D To ładnie zbudowałaś mięśni! Teraz będę pracować nad minimalną redukcją.

      Usuń
  10. Aaa po przeczytaniu tego postu Cię nienawidzę! Ale to taka przyjazna nienawiść, żeby nie było. Kurczę podziwiam, bo moje ćwiczenia w domu do tego co Ty robisz to jest igła w stogu siana i powinnaś mnie chyba zaciągnąć na ten Twój trening, żebym gryzła metal! :P
    Robisz to co lubisz, co sprawia Ci przyjemność, super! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziwo w domu też możesz zrobić mini crossfit - ćwiczenia z własnym ciałem, jednak polecam wyjść na trawę/stadion/pole. Ależ zapraszam :D

      Usuń
    2. Póki co ćwiczę to co jestem w stanie- nie mówię, że mam słabą kondycje, ale nie jest to jakiś szał! A z zaproszenia kiedyś skorzystam! ;D

      Usuń