2014/07/03

Co robić? Czyli zostały 2 dni





źródło
"Ty więcej trenuj, ty za granica jedziesz, ciulu ty"

Ulubiony cytat, idealnie oddający co w się obecnie dzieje w mojej głowie. W sobotę zawody, w czwartek i piątek rest day. Hardkorowy rest, którego nie miałam już ponad miesiąc, coś w stylu Ania naleśnik, Ania w spa, Ania i malowanie paznokci, ba nawet może wpadnie masaż. W sumie nie pamiętam kiedy ostatnio miałam 2 dni totalnego nieaktywnego rest. Przez ostatnie 2 miesiące cisnęłam niemal codziennie, odpadały tylko dni, w których miałam zajęcia/egzaminy. 

"Ja już ni mogę"

Słynne słowa osób, które przychodzą pierwszy raz na crossfit. W tym także moje (byłe).
Teraz jednak odczuwalne jest zmęczenie materiału, chyba że to jakiś bunt przed zawodami lub garstka demotywacji po uświadomieniu sobie, że Twoje konkurentki to m. in. trenerki cf/zwyciężczynie w kategorii open/osoby, które siedzą w tym 3 lata, a Ty tylko 3 miesiące. Tył głowy wie i z chęcią Ci przypomni w momencie, gdy rzucasz kettlem o ziemię jak cienias, bo brak Ci oddechu, a one jadą dalej. Może i mnie poniosło, ale dla kogo są hardkorowe wyzwania jak nie dla mnie.

Słabo, ale stabilnie

Co ma do tego burpee box jump na zdjęciu? Bo w końcu ujeździłam boxa, po 2 miesiącach od zostawienia na nim swojej krwi. Coś pięknego. Głowa to bardzo złe narzędzie, utrudnia nam robotę, przekonałam się o tym nieraz wsiadając na konia po powrocie ze szpitala.

Dzisiaj też miał być rest. Ale ja nie umiem, musiałam zrobić WODa nr 2 z zawodów, żeby wiedzieć gdzie popełniam błędy, jaką taktykę przyjąć etc. 11 minut AMRAP, o dziwo AMRAP, który (z założenia organizatorów) przez niektórych może być dojechany do 7/8 pierwszej rundy - tak to o mnie.

Zabrakło mi 7 podciągnięć do jej ukończenia. Nie wiem czy to słaby wynik, JESZCZE. Jednak w moim przypadku swingi kb 16 kg to nie lada wyzwanie, tak samo jak wykroki z bumperami 15 kg nad głową i waleniem kolankiem o ziemię.

Trzymajcie kciuki, żeby ciul ukończył!



7 komentarzy:

  1. Widzę ile pracy i serca w to wkładasz i wiem że poradzisz sobie znakomicie:) Podejdź do tego na luzie,a zobaczysz że sama się zaskoczysz:)

    Trzymam kciuki:) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że tak mało czasu na regenerację... Ale czuję, że na zawodach poczuję przypływ dziwnego powera i dojadę do końca :D

      Usuń
  2. Ja też trzymam kciuki ciulu, bo jestem podobną ryzykantką (półmaraton 31.08 przy rekreacyjnym bieganiu na krótkie dystanse).
    Nie rozkrwaw się na tych boxach i czekam na relację z zawodów. Jak dla mnie już powodem do jarania byłaby możliwość popatrzenia na zawodowców w akcji ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sierpniu chyba uderzę na kolejne zawody, trzeba mieć motywejszyn! Czekam na Panie, które dojdą do finałowego WODa i podnoszą 2 razy więcej ode mnie!

      Usuń
  3. Nie ciul a Ania ;-) Pamiętaj, że Anki to mega silne babki - psychicznie i fizycznie i nie poddające się zwierzęta;-)) Dasz radę!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana, trzymam kciuki jutro za Ciebie - odpoczynek, dobre śniadanie i do dzieła :)
    ważne, że próbujesz - to twoje pierwsze zawody, podejdź do nich jak do inwestycji na przyszlość:) inwestycji w doświadczenie.
    ja mam swój dzień próby w niedzielę i teraz już tylko odpoczywam, ale mam też chwile wątpliwości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też trzymam mocno za Twój występ! :D
      To raczej zabawa, chociaż wiem, że dostanę kopa energetycznego jak zobaczę, że ktoś mnie ostro wyprzedza.

      Usuń