2014/10/02

Before & after: Ramiona




via kobietobadzwformie.blog.onet.pl

Łapa to podstawa!

Nie tak dawno pisałam o ogólnej metamorfozie, jakiej uległo moje ciało po kilku miesiącach trenowania crossfitu. Myślę jednak, że największą zmiana zauważalna jest na ramionach i plecach. 

Są to części tak często pomijane przez wszystkie lalunie. One przecież chcą mieć piękne pupy, uda i brzuchy. I chodzą po bieżni.

Oczywiście nie zbudowałam takiej ilości tkanki mięśniowej od kwietnia. Jestem aktywna od ładnych paru lat. Trenowałam jazdę konną i pływanie. Ćwiczyłam na siłowni od 16 roku życia z przerwami. (Aż tak) Nie bałam się ciężarów. Najpierw były to oczywiście maszyny z lekkim obciążeniem. 

Przed podjęciem decyzji o rozpoczęciu przygody z crossfitem robiłam FBW (Full Body Workout). Nie zabrakło w nim ćwiczeń na ramiona, biceps czy triceps. Wtedy wiedziałam, że żelastwo nie zrobi ze mnie babochłopa. Ale od początku...







Co skusiło Anę do skupienia się na ramionach?

Zawsze obserwowałam dziewczyny z nadwagą, które miały jak to mawia moja babcia "firanki". To ten stan, w którym możesz uroczo machać tłuszczem zlokalizowanym w obrębie bicepsów. Stwierdziłam, że chcę tego uniknąć, mimo że nigdy nie byłam kulką. Popularne jest mówienie o płaskodupiu Polek, z którym całkowicie się zgadzam. Ale moi drodzy z ramionami jest jeszcze gorzej. Nawet panny wieszaki mają te flaki,srsly.

A teraz spójrzcie na zdjęcie po lewej. Niespełna 18letnia Anna aka "Pani 1000 kcal" lub jak kto woli "ćwiczmy ile się da". Niedościgniony ideał piękna w postaci Anji Rubik (pewnie widzieliście nagłośnione zdjęcia wyśmiane jako "wzorowane na więźniów z obozów zagłady"). Mięśnie dawno zjedzone przez niedożywienie (oczywiście zamiast planowanego wyżarcia tłuszczu), przecież dieta to cierpienie, a głód to nagroda

Tak, już wtedy ćwiczyłam ramiona - szkoda, że nie miały budulca, żeby przeżyć, a co dopiero się "rzeźbić". A propos  - jest to moje ulubione słowo. Raz trenerka na ex siłowni powiedziała, że skoro "chcę rzeźbić ramiona to powinnam używać hantli do 3 kg, bo od 6 kg na pewno urosnę" HAHAHA.


Popowtarzam się w ramach epilogu

Nie powiem Ci, że od ciężarów nie urośniesz. Mój biceps urósł cały 1 cm. Dlaczego? Bo był flakiem. Zupełnie jak nagłe "spuchnięte" uda. Ramiona dostały nowe życie - stricte chodzi mi o mięsień naramienny boczny i tylny. Teraz mogę sobie powiedzieć, że tak wyglądają "bary" dziewczyny aktywnej. Gdy zdjęcie po lewej Cię przerazi spójrz w prawo - zostały robione w odstępie kilku tygodni. Nie słuchaj Chodakowskiej i hantelek-szczeniaczków. Nawet, jeśli Twoim celem nie są ramiona Erin Pugliese, które są moim ideałem i o dziwo są smukłe. Jeśli chcesz mieć jędrną skóre i naprawdę minimalne mięśnie wystarczy sztanga, drążęk i kettlebell lub nawet mniej - ćwiczenia z własnym ciałem witają. Tak, mam widoczny biceps, który zresztą nieraz pokazywałam na blogu. Nie wstydzę się go, ani nie uważam za aseksualny efekt uboczny. Wiadomo, nie ma nic gorszego niż mięśnie zalane tłuszczem, dlatego nie poddawajcie się, pracujcie z ciężarami, a firanki znikną na pewno szybciej niż od samego biegania ;)





14 komentarzy:

  1. Jestem tu pierwszy raz, świetny post Anno:) U mnie firanki jako takiej nie ma, ale mam słabe ręce (no może teraz po miesiącu ćwiczeń czuję, że mogą więcej). Kiedyś je ćwiczyłam ale tak samo jak Ty nie dawałam im budulca. W efekcie w miesiąc ostrych ćwiczeń zrzuciłam 7kg i jak zobaczył mnie mój wujek z którym widzę się średnio raz do roku powiedział, że "została z Ciebie tylko cipka i kręgosłup". Miał w tym sporo racji.

    Zgadzam się z Tobą w 100%, że ramiona ćwiczyć też trzeba by wyglądać dobrze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Bogusiu! Ja czuję dużą poprawę, szczególnie przy pompkach - kiedyś ledwo damskie, a teraz męskie (może nie idealne, ale nadal pracuję) i na drążku. Systematyczność na pewno da Ci siłę :) Każdy był kiedyś głupi próbując na siłę zjechać z wagi, dobrze, że świadomość wzrasta :D

      Usuń
  2. Super wyglądasz. Ja dopiero zaczynam z siłówką, wcześniej ćwiczyłam z Ewą, ale od kiedy nabawiłam się anemii i niedożywienia (zbyt dużo ćwiczeń, za mało jedzenia), to pożegnałam tę panią :)
    Teraz ćwiczę w domu, na razie z hantlami po 5 kg na rękę, ale zauważyłam, że moje ciało staje się jędrniejsze, a mięśnie wreszcie widać i czuć. To prawda, jeśli nie damy mięśniom porządnego wycisku to możemy zapomnieć o jędrnej pupie i wyrzeźbionych ramionach. Machanie nogami na dywanie nic nie da :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam swoje czasy z Ewą, przez te słynne przed i po wielorybów... Osławione 1500 kcal, też się tak zajechałam. Teraz jem ile wlezie, a ciało robi się samo.
      Też zaczynałam z 5 kg, teraz pewnie dałabym radę 12. Zaraz się rozkręcisz, zobaczysz :) Oj tak, machanie z Mel B, skąd ja to znam! :D

      Usuń
  3. Anka, ja to Cie chyba do domu wezme. Poznecasz się nade mna trochę, w głowę mi cos wtluczesz i bede najszczesliwszym czlowiekiem na ziemi;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 Najsłodsze słowa EVER, dzięki Paulina. Dawaj adres!

      Usuń
  4. Jesteś piękna, serio!! Dzięki za wszystkie posty o crossficie - pewnie się skuszę, jeśli uda mi się pozbyć swojego sadła (wstyd mi chodzić tam z sadłem).

    OdpowiedzUsuń
  5. super ramiona :) właśnie o to chodzi, nie są duże, wcale nie widać, że urosły, są jędrne i zdrowe, tak ma być :)
    Muszę Ci powiedzieć, że ostatnio miałam rozmowę ze znajomą i mówi do mnie - extra wyglądasz, ile ty ważysz? 45kg?
    no przesadziła dziewczyna, bo ważę dużo więcej:), ale okazało się, że jest między nami 3kg różnicy w wadze - ja noszę rozmiar 36 a ona 40stkę.
    Nie mogłam uwierzyć.
    Tak, tak, ważę sporo, ale nie myślałam, że może być taka różnica w rozmiarach ubrań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile ważysz i przy jakim wzroście :P ? Ja już coś koło 58,5 kg przy 161, więc też się wydaje, że dużo. Jednak mamy trochę mięśni :D

      Usuń
    2. ok. 56-57kg przy 160cm:) więc wychodzi na to samo u nas:) a powiem Ci, że przed triathlonem miałam policzoną wagę startową przez trenera i wyszło 56kg (przecież nie mogę być za ciężka do roweru i biegania:)) i myślałam, że to strasznie dużo i że zrobię się ogromna (wcześniej ważyłam 53kg), a nie zmieniłam nawet ubrań.
      ta moja wspomniana koleżanka ma 60kg przy takim samym wzroście. Tylko nie myślałam, że jest taka różnica w rozmiarach, bo ja siebie wcale nie postrzegam jako drobną:)
      ale w spodnie 36 wchodzę :)
      ku przestrodze - przez te remonty nie mam czasu na normalne obiady (nie mam ich gdzie gotować), więc od dwóch tygodni koczowałam na podstawowym jedzeniu, ale zimnym, bez obiadów (czasami jakaś zupa), schudłam do 55kg i od razu zaczęłam mieć problemy zdrowotne, wczoraj byłam u lekarza i powiedział, że bardzo nieładnie :/ więc wracam na dobre szlaki i mam nadzieję, że już od weekendu będzie więcej czasu i będą normalne treningi, bo teraz to parodia :)

      Usuń
    3. Kiedyś ważyłam 55 i wyglądałam podobnie jak teraz (no może bardziej wysuszona), więc doskonale to znam. Teraz jestem 1kg na plusie, właśnie przez brak czasu. W obwodach zaczęło przybywać po 2-3cm, także czas się przerzucić na lunchboxy i zrzucić trochę ciałka ;)
      A z kilogramami już tak jest, mam koleżanki, które są trochę drobniejsze ode mnie i ważą aż 10 kg mniej. Żeby było śmieszniej wchodzę teraz nawet w 34, jednak wyglądam na cięższą przez z natury grube uda.

      Usuń
    4. nie wyglądasz ciężko :) wręcz przeciwnie - wysportowana i zgrabna kobieta :)

      Usuń
  6. wow!! meegaa zdjęcia meega wyglądasz:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super wpis!!! Oby takich więcej :) Przypadkiem trafiłam na Twój blog i bardzo się cieszę, że znalazłam kolejną dziewczyna zakochaną w ciężarach (niezależnie jaką metodą podnoszonych :P ) Też jakiś czas temu przeszłam metamorfozę, możesz obejrzeć tutaj: Moja Transformacja...

    OdpowiedzUsuń