2014/10/23

Lajfstajlowo, czyli gdzie byłam.



Offline

Może nie w stu procentach, ale starałam się. Korzystałam z resztek 'wakacji'. Odwiedziłam nawet stajnię, żeby po roku przerwy znów wsiąść na konia. Okazało się, że dostałam niezły wycisk, po którym nie byłam w stanie zrobić szpagatu przez ponad tydzień. Żyję i mam się dobrze. Nie jem cukru od ponad 3 tygodni. Dieta jest czysta. Niestety nie jest idealnie, bo nie dostarczam wymaganej ilości białka. Nie liczę makro. Wszystko 'ważę' oczami - parę miesięcy z wagą kuchenną robią swoje.

Jem bardzo dużo orzechów, myślę, że ok. 70 g dziennie, nie stronię od awokado i oleju lnianego. Genialne guacamole z biedry wróć.

Dodatkowy news to fakt, iż nie będę mogła trenować przez następny miesiąc. Powodem nie jest kontuzja, lecz zabieg skleroterapii. (Fit laska z żylakami - tak, to możliwe). Uznawany jest za mało inwazyjny. Moja rozmowa z lekarzem przebiegała mniej więcej tak:
- "Kiedy mogę wrócić do trenowania?" - "Za 1,5 tygodnia."
Oczy podświadomie zaczęły się cieszyć. W tym momencie dodał "Ale bez szaleństw". Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie spytała co rozumie on przez to słowo. "BEZ DŹWIGANIA". W tym momencie przestałam czuć igłę, która wertowała moje udo. To jakby powiedzieć dziuni, że nigdy nie zobaczy napisu "sale", a śpiewakowi, że własnie wycinają mu struny głosowe. Noga właśnie umiera pod pończochą uciskową i potrzebuje czas na regenerację. Zdrowie first. Następny zabieg 4.11, co oznacza, że cały listopad mam z dupy. Kolejne zawody drużynowe - baj baj. Moje barki odmawiają posłuszeństwa, więc odpoczynek im się przyda. Obiecuję jednak, że pomimo tego będę obecna na blogu.






F*ck me, I'm famous

Muszę się z Wami podzielić tym, że udzieliłam wywiadu dla Bloomberg Businessweek. Polemiką artykułu był crossfit w Polsce. Ogólnie polecam październikowy numer crossfiterom - o cf jest aż 6 stron. W tym także przetłumaczony artykuł z amerykańskiego wydania -dość ciekawy.
Tym oto sposobem dowiecie się o tym, że miałam szycie i że jestem uzależniona od żelastwa. Dodatkowo podziwiając mój brzucho-flak.







12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dokładnie, oby za kilka lat nie śpiewała "Czego wciąż mi brak" :D

      Usuń
    2. Haha, jesteście świetne! :D

      Usuń
  2. Może i ja wreszcie się tym crossfittem zainteresuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale bzdury. Dostałam się na ten blog przypadkowo, znam Cię z zawodów. Takie brednie tu wypisujesz o sobie, że szkoda gadać. Ty "fit laska"? Proszę Cię. Ty ćwiczysz? Świecić chcesz przykładem na tym blogu? Nie rozśmieszaj mnie.
    Zaproś wszystkie dziewczyny, którym się tutaj tak przechwalasz żeby zobaczyły Cię "w akcji i na żywo".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ćwiczę, a nawet zapierdalam. Nie jestem tu od świecenia przykładem, nie mam ambicji na bycie kolejną wychudzoną duperą z sześciopakiem - pewnie one są dla Ciebie fit. Jeśli pijesz do tego, że nie popisałam się na zawodach - każdy ma gorszy dzień, zresztą zachęcam do lektury moich relacji. Nie kreuję się w nich na herosa, a wręcz przeciwnie. Myślę jednak, że i tak wiele osób z moim stażem treningowym nie wystartowałoby w ogóle, dlatego jestem z siebie dumna, nawet jeśli przez "pro" osoby byłam traktowana jak pośmiewisko. Who cares, srsly.
      Anyway, szkoda, że nie masz odwagi się nawet przedstawić. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Ale polałam :D nie przejmuj się, Ania, do mnie ostatnio przylazł coś, który mnie pocisnął, że się przechwalam znajomością rolnictwa (niby pół żartem, ale wszyscy wiemy, co to pasywna agresja), podczas gdy ja o rolnictwie nie piszę niemal nic. Zdupostrzalstwo zwykłe i tyle.

      Usuń
    3. no tak, najłatwiej skrytykować anonimowo :) ja obserwuję Cię od dawna i widzę przemianę oraz twoją ciężką pracę :) to jest najważniejsze:)
      i zdrowie najważniejsze - na spokojnie, bez pośpiechu wracaj do formy:)

      Usuń