2014/11/24

Moje doświadczenia ze skleroterapią



Nogi, nogi

Jak już wspominałam w jednym z postów niedawno poddałam się zabiegowi skleroterapii. Pewnie wiele z Was słyszało już o nim chociażby z telewizji, gdzie w co trzecim programie na „kobiecych” kanałach prezentowana jest medycyna estetyczna i jej pochodne. Jednak na ekranie sprawa ta jest pokazywana kompletnie w inny sposób. Niestety problemy z żyłami to głównie sprawa genetyki, stąd ważne są coroczne wizyty u flebologa. Jeśli Twoja mama lub babcia mają problemy z niewydolnością żylną najprawdopodobniej też będziesz na nią cierpiała.

Estetyka czy już zdrowie?

Pajączki, bo to one są gwiazdą posta, są powszechnym problemem szpecącym większość kobiecych nóg. To między innymi one skłoniły mnie do pierwszej wizyty u flebologa. Chciałam się ich po prostu pozbyć. Podczas wizyty okazało się, że pajączki to mój najmniejszy problem. USG dopplerowskie wykazało, że w wieku 21 lat już dorobiłam się żylaka na lewej nodze. Byłam w szoku,  ponieważ nie był on widoczny gołym okiem jak te, które występują u starszych osób. Owszem, miałam kilka powiększonych żył, ale nigdy nie myślałam, że mogą się one przerodzić w żylaka. Lekarz powiedział, że jest to coraz bardziej powszechne wśród młodych osób. W tym momencie priorytetem było jego usunięcie.  Zaproponował mi skleroterapię piankową zważając na niewielki rozmiar żylaka, znikomą inwazyjność, szybką rekonwalescencję i stosunkową niską cenę (w porównaniu chociażby do lasera).




Co musisz wiedzieć?

Niezależnie od tego czy przedmiotem zabiegu będą żylaki czy pajączki procedura wygląda bardzo podobnie. Przed zabiegiem należy zaopatrzyć się w pończochy uciskowe – bez obaw, wyglądają jak zwykłe, grubsze rajstopy. Lekarz po pierwszej wizycie i ocenie naszych naczyń wybiera stopień kompresji (ja mam II stopień). Oczywiście wymagane jest zebranie dokładnych pomiarów (m. in. w najszerszym miejscu uda, łydki, kostki itp.), aby pończocha jak najbardziej przylegała. Wbrew pozorom nie jest to niewygodny ucisk, po ponad tygodniu noszenia mogę stwierdzić, że dzięki nim nie bolały mnie nogi, a krążenie było usprawnione. Na pewno przydadzą mi się jeszcze nieraz np. podczas długich podróży. Oczywiście nie jest to zabieg stricte kosmetyczny – przed nim konieczna jest konsultacja z lekarzem. Nie może być on wykonywany przez pielęgniarkę.

Jak przebiega zabieg?

Lekarz wstrzykuje preparat w formie pianki jednocześnie trzymając głowicę USG, żeby mieć pewność, że trafił w naczynie. Dlaczego akurat „piankowanie”? Gdyby miał formę płynną nie byłby widoczny w obrazie usg. Ostrzegam wszystkich, którzy boją się igieł – te są naprawdę cienkie, więc dyskomfort podczas nakłuwania jest praktycznie zerowy. Po skończonym zabiegu lekarz pokazał mojego żylaka, światło naczynia było wyraźnie zwężone. Tuż po zakładany jest opatrunek z waty, następnie pończocha. Integralną częścią jest chodzenie 30 minut po zabiegu, żeby preparat dobrze się rozprowadził po żyle. Może być to z lekka nieprzyjemne, ale mija po kilku godzinach.

Po zabiegu

Pończochy należy nosić przez 3 dni po zabiegu non stop.  Później można je zdejmować na noc. Naczynie obumiera stopniowo, stąd właśnie ważne jest zastosowanie kompresji, która przyśpieszy ten proces. Podczas okresu gojenia unikamy długich kąpieli w wannie, nie uprawiamy sportu przez 10 dni po zabiegu.
W przypadku żylaków: 2 razy dziennie należy smarować je żelem np. Lioven i delikatnie masować powstałe grudki
W przypadku pajączków: polecany jest żel arnikowy, który pomoże szybciej zniwelować małe siniaki.


Profilaktyka

Przede wszystkim sport, jednak bez dźwigania (niestety), noszenie pończoch uciskowych, opasek uciskowych na łydki podczas uprawiania sportu (te, których używają triathloniści), niepalenie papierosów, unikanie antykoncepcji hormonalnej, unikanie siedzenia z nogą na nogę – to jest chyba jeden z najgorszych nawyków, którego nie umiem się wyzbyć.
Post ten opisał moje doświadczenia, są w nim podane zalecenia, jakie uzyskałam podczas leczenia. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej od medycznej strony skleroterapii polecam Wam ten link: http://www.tourmedica.pl/blog/leczenie-zylakow-metoda-skleroterapii/


7 komentarzy:

  1. Świetny wpis, niby dla kobiet, ale dowiedziałem się kilku rzeczy (choćby lekarz specjalista flebolog był mi obcy oraz zmusiłaś mnie do poczytania o usg dopplerowskim). Trzymaj tak dalej, czytałem z prawdziwą przyjemnością. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo przydatny tekst :) wolę nie myśleć o moim "żylaczku" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przydatny post. Ja też mam zamiar rozprawić się z moim żylakiem, który niestety jest coraz bardziej widoczny, ale lekarz poradził, że przed ciążą nie opłaca mi się robić zabiegu... Niestety w mojej rodzinie jest to problem rozpowszechniony, więc przed żylakami nie ucieknę :(

    OdpowiedzUsuń
  4. ja właśnie mam zamiar poddać się zabiegowi skleroterapii, w związku z tym mam do Ciebie pytanie: czy długo znikały Ci zasinienia po zabiegu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kwestia bardzo indywidualna. Ja usuwałam żylaki, więc nie miałam siniaków w ogóle. Jednak obserwowałam gojenie (po zabiegu na pajączki) osoby, która jest bardzo podatna na zasinienia i trwało to dość długo. Jeśli nie masz takich problemów myślę, że max tydzień.

      Usuń
  5. Czytałam, że mimo iż laser jest droższy, odpowiedni jest bardziej wskazany. Przy większych zmianach lub pechu pacjenta po skleroterapi mogą zostać te właśnie brzydkie siniaki (na stałe) i wtedy i tak trzeba się udać na laser.. dlatego biję się z myślami czy iść do flebologa czy umawiać się z chirurgiem któremu wiem, ze mogę zaufać :) o elektrokoagulacji nie wspomnę bo miałam na twarzy i są ślady na szczęście małe. A widziałam nogi kobiety po tym zabiegu. Wyobraźcie sobie nogi w śladach co wyglądają jak kreski sińców ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny tekst. Cieszę się, że podzieliłaś się ze swoją historią. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że pajączki to problem nie tylko estetyczny, ale zdrowotny, dlatego trzeba się leczyć. Mam nadzieję, że więcej będzie takich tekstów jak Twój! Pozdrawiam, Madzia :)

    OdpowiedzUsuń