2014/12/23

Świąteczne upośledzenie



Gdzie sześciopaki i treningi? poWODy


Jak pewnie zauważyliście blog nie jest już stricte crossfitowym polem bitwy. Myślałam o drugim projekcie, pod innym szyldem, żeby czasem mogła mnie ponieść klawiatura. Chciałabym jechać offtopami, luźno rzucać myśli w internety, posłuchać Waszych opinii, krytyki. Podyskutować. Warto jechać na dwa fronty?

Nie rezygnuję z ćwiczeń i w najbliższej przyszłości nie zamierzam. Że niby koniec fitmelanżu, a Ana zostanie blogerką-półmózgiem piszącą tylko o ulubieńcach nakładanych na mordę i kolorze swoich gaci. Not my style. Zwyczajnie nadeszła potatuażowa stagnacja. Maleństwo goi się bardzo dobrze, jednak ten tydzień odpoczynku mu się należy. Tym bardziej, że w piątek, po długiej przerwie, brałam udział w świątecznym Team WOD. Piękny energetyczny kop, moja druga rodzino - tęskniłam! Ciało nie chciało współpracować i jak wspominałam już wcześniej spadek siły jest co najmniej odczuwalny. Wjechały babskie pompki, zabrakło stania na rękach - jednym słowem poziom fitnessu 0. Wkurzyłam się. A tu nagle sru, nowy PR w power clean. 37,5 kg wjechało tuż po 3 WODach. Psychika fightera idioty jednak siedzi w serduszku i czeka aż mięśnie dostaną wystarczającej ilości pożywienia. Jedynym plusem braku treningów okazało się być magiczne ozdrowienie barków. Mam świadomość, że sztanga załadowana na 40 kg może załatwić sprawę, Zawsze pozostają mi tejpy - nawet jeśli zrywam je ze skórą (polecam!).

Nie dam Wam przepisu na fit ryby, fit ciasta, fit whatever. Nie wzruszają mnie przepisy na wegan-bio-eko ciasta bez glutenu, wody, masła. Srsly. Jedynym plusem są dla mnie pierogi mojej babci. Te, po których zawsze łykam ranigast. Nie zrobię dekoracji, handmade swetra. Powód? Na pewno nie brak talentu. Święta to dla mnie dzień wolny od pracy. Kiedy więc gotuję, piekę etc.? Gdy mam na to ochotę. Po prostu.
Edit: Nienawidzę kupować prezentów przez internety, pieprzyć się z ich wymianą, potem czekać na rozwiązanie sprawy. Na Wigilię nie zdążą, a zamawiałam 2.12. Fuck my life. Tak, to prezenty, które sama sobie zamówiłam. Dla siebie. Egoizm zawsze pro.

Swoją drogą niech się skończą. Czas ruszyć kościstą dupę.



7 komentarzy:

  1. <3 a ja się wspięłam na wyżyny wszystkiego i do kupionych prezentów przyczepiłam wycięte z pudełka po butach etykietki za pomocą klamerek ozdobionych filcowymi gwiazdkami. Teraz jestem zmęczona i idę spać. Popłakałam się z wielowymiarowego śmiechu, jak przeczytałam, co tu napisałam. Tak.

    Święta to masa i niech sobie wszystkie kompulsywne masturbatorki blogerskie to zapamiętają. Czas kochania, czas wpieprzania. Nawet wśród nocnej ciszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już podchodzi pod tutorial moja droga :D Zamierzam się nawpieprzać, pierwszy raz EVER. Ja rzygam prezentami, szczególnie mając na względzie ból dupy i niesmak, że te, które sama sobie zrobiłam owszem przyszły dzisiaj, ale będę musiała je znowu wymieniać. Polscy projektanci - you suck.

      Usuń
  2. Dla mnie święta to magia, którą tylko my ludzie niszczymy. Robimy ze świąt albo obżarstwo albo nowy trend wszystko fit. Paranoja, dziś Wigilia ja mam wolne i czuję się fantastycznie. Mam na wszystko czas, robię sobie dzień kosmetyczno- urodowy, bo moje święta to nie czas obżarstwa an odchudzania, tylko czas dla mnie i najbliższych. Prezenty już dawno kupiłam, potrawy już dawno zrobione w normalnej ilości a nie ilości dla całej armii. Życzę wszystkim takiej magii, którą ja dostrzegam :*
    PS. Czekam na róże wpisy, może nie o tematyce kosmetycznej:) ale jeśli masz ochotę czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobny pogląd. Dla mnie to swojego rodzaju urlop, w którym chilluję i robię w końcu coś tylko dla siebie.

      Usuń
  3. "Nie dam Wam przepisu na fit ryby, fit ciasta, fit whatever. Nie wzruszają mnie przepisy na wegan-bio-eko ciasta bez glutenu, wody, masła. " - dziewczyno, uwielbiam takie podejście!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Za wegan-bio-eko łapka w górę.
    Ja dla odmiany przez cały miniony tydzień jadłem 200g ryżu i warzywa. Coś chciałem zrzucić. Prawdziwe żarcie dopiero, gdy rozpędzę się z treningami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam świąteczne upośledzenie, nie martw się :)

    OdpowiedzUsuń