2015/04/15

Moje pierwsze zawody drużynowe




Góra!

Ana powraca. Sesja zakończona. Crossfity niestety jeszcze nie wracają, ale już niedługo! Moja dieta wstała z martwych. Tak dziwnie znów jeść z pojemnika.

Wzięłam udział w swoich pierwszych drużynówkach. Było to dla mnie niemałe wyzwanie ze względu na niemal zerową formę startową. Drużyna składała się z kobiety i 2 mężczyzn. Wydaje się, że w kupie raźniej, z czym się oczywiście zgadzam. Jednak uważam je za kompletnie inną bajkę niż zawody indywidualne. Dlaczego? Nie potrzebujecie o tyle siły i szybkości co strategii. 


Nie muszę wspominać o tym, że drużyna idealna składa się z ciężarowca, człowieka od gimnastyki i kogoś mega wytrzymałego. WODy były ułożone tak, aby zobaczyć kto jest najbardziej (nosz nienawidzę tego słowa) "FIT". Co by pongliszem nie zajeżdżało - uniwersalny. 

W WOD 0 pracowały 2 osoby (farmer walk), gdy trzecia odpoczywała. Po powrocie "ze spacerku" 2 dowolne osoby trzymały gryf w górze, gdy trzecia osoba wykonywała ćwiczenie gimnastyczne - w tym wypadku 3 rundy oznaczały 3 różne ćwiczenia - box jump. pull ups i toes to bar. Wszystkie w liczbu 30. Zakaz zmiany osoby wykonującej ćwiczenie gimnastyczne utrudniał robotę. Także decyzja kto, co wykonuje była kluczowa.Także trochę trzeba było się nastać z 40 kg w górze:) Jako, że jestem babą, a niesienie dwóch czterdziestokilogramowych sztang z facetem to nie lada wyzwanie. Mimo że zrobiłam tylko jeden "obrót" w postaci 2 x 22m spacerku i 10 partnerskich martwych ciągów w nietypowej pozycji łapy ledwo dawały radę.

WOD 1 - ze zdjęcia. Tutaj każda osoba musiała od początku do końca mieć przypisane swoje zadanie. 2 wejścia na linę, 3 thrusters, 3 partner burpees. Każda runda identyczna, z każdą ilość powtórzeń zwiększała się o 3 aż do 18 (oprócz wejść na linę). Nie wydaje się być aż takie straszne. Jednak jeśli ktoś zaczynał daną "część" nie mógł być zmieniony.

WOD 2 był także killerem, składał się z 3 części - drużyna typowała z góry który zawodnik wykona daną z nich.

Zostawiam Was z porcją zdjęć, które idealnie obrazują klimat. Grymasy, krzyki i doping.









6 komentarzy:

  1. Kurde ostra laska z Ciebie ;-) Ciśniesz ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam tekst i takie tam, ale nie mam nic mądrego do dodania poza tym, że masz super tyłek. Widać po nim robotę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też myślę, że masz świetny tyłek. Wiesz, że ja nigdy nie dałam rady wejść po linie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety przed zawodami nawet nie spróbowałam, więc miałam inne zadania w tym WODzie - thrustery i burpees :D

      Usuń
  4. Gratki, gratki, a po linie nie dałabym razy wspiać się na szczyt :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Propsy dla gościa w tle, ćwiczacego bez przedramienia;)

    OdpowiedzUsuń